Sushi Śledź

Żyjemy w czasach, w których wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Delikatesowe półki uginają się od egzotycznych, importowanych towarów. Przerwa na kanapkę z pasztetową została zamieniona na lunch w sushi barze. Zajadamy się ryżowymi zawijakami z mikroskopijną porcją ryby w środku (wszystko za ciężkie pieniądze) gratulując sobie w duchu kosmopolitycznego podejścia do sprawy…Tymczasem w rybnym cichutko wzdycha zdegustowany całą sytuacją kolega Śledź. Cudze chwalicie swego nie znacie…Z cebulką, w oleju, z jabłuszkiem, w śmietance…tudzież z suszonym grzybkiem. To wszystko sushi śledź czyli śledź na surowo. Wpisany dożywotnio w tradycje polskiej kuchni. Kilogram za jedyne 10 zł i dodatkowo bomba witaminy D. Dziś propozycja „Elegancika Sushi Śledzika”. Swoja obecnością uświetni każde przyjęcie a nawet kolacje wigilijną.

Płaty śledziowe moczę według uznania, przeważnie są to dwie godziny. Po namoczeniu i osuszeniu w każdy z płatów zawijam śliwkę suszoną lub dwie jak się zmieszczą. Zawijam i przekłuwam dwiema wykałaczkami równolegle a następnie przekrawam nożem wzdłuż rulonu tak aby każda roladka była nadziana własną wykałaczką. Średnią, białą cebulę kroję w drobną kosteczkę, dodaję do niej kilka pokrojonych śliwek suszonych. Śliwki i cebulkę mieszam z majonezem i odrobiną pieprzu. Otrzymujemy w ten sposób przyjemny kitwajsik który rozkładamy na śledzikowych roladkach. Roladki wkładamy do lodówki…i gotowe!

Smacznego!