Ryba Niby Po Grecku

Niby po grecku, niby po polsku…ale do końca nie wiadomo jak to z tą rybą jest…a raczej z tym rybą czyli z dorszem.

Ja preferuję atlantyckiego bo jego mięsko jest zwarte i grubiutkie…jednym słowem porządny kawał ryby.

Wyjmuję swoją ulubioną ikeowską patelnie ala rondel i wlewam na nią olej, tyle oleju żeby zakrył dno niby- patelni, niby-rondla. Następnie spore kawałki ryby uprzednio posolone i popieprzone a potem obtoczone w mące wkładam na gorący tłuszcz. Smażę raczej intensywnie a krótko po obydwu stronach tak aby ryba się przyrumieniła a nie ugotowała. Wyjmuję rybę i osączam na papierowym ręczniku. To co zostało na patelni czyli olej i wysięki z ryby będą stanowić genezę sosu.

Kroję dwie cebule w kostkę i wrzucam na patelnię z tłuszczem i gdy  ta cebula się lekko zblanszuje  dodaję trzy duże marchewki starte na dużych oczkach. Dorzucam pieprzu w ziarnkach, dwa ziela angielskie i kilka liści laurowych. Duszę pod przykryciem kilka minut aby wszystko zmiękło. Jak uznamy, że zmiękło dolewamy pół litra przecieru pomidorowego( ja uwielbiam ten z Łowicza ), mały koncentracik pomidorowy, łyżkę papryki słodkiej w proszku, sól, pieprz i cukier do smaku. Cukru dodajemy małą łyżeczkę ale zabieg ten świetnie podnosi walory smakowe ryby.

Przygotowujemy naczynie w którym będziemy przechowywać naszą potrawę. Na dno naczynia wylewamy trochę sosu i rwąc na mniejsze kawałeczki rybę układamy ją na tym sosie. Następnie znów wylewamy porcyjkę sosu i znów układamy rybę…i tak to zakończenia produktów.

Rybę odstawiamy do wystygnięcia a potem do lodówki…na następny dzień jest wyśmienita. Ja uwielbiam z chlebkiem:-)

Gorąco polecam!