Miłość Ponadczasowa

DSC_1304

 

„Sztukę kochania gorszycielki” czyta się jednym tchem. Ta książka to dowód na to, że wszystko już było a historia wciąż miele te same schematy. Trójkąty były w PRL i zdrady były i było ich więcej niż teraz bo ludzie bardziej się sobą nawzajem interesowali i bardziej niż teraz cenili sobie kontakt z drugim człowiekiem. Wiadomo, nie było portali społecznościowych 😉 Była za to cenzura, słowo dzisiaj zapomniane, archaiczne wręcz. Z tą cenzurą wiąże się wiele bardzo zabawnych anegdot więc gorąco polecam przeczytanie książki.

Pamiętam czerwoną okładkę na regale z książkami w pokoju moich rodziców. Czarny kontur pary na okładce (dla uściślenia dodam kobiety i mężczyzny bo to teraz różnie z tym jest ) i wyciąganie jej z szeregu innych książek gdy nikogo nie było w domu. Był to rzadki moment bo zazwyczaj ktoś był, więc tym bardziej wyciągając „Sztukę…” czułam podniosłość chwili i miłe skoki adrenaliny w moim nudnym wczesno-dziewczęcym  życiu. Oglądałam obrazki i zastanawiałam się ile to jeszcze nieodgadnionych zjawisk przede mną 😉 W rezultacie nie naoglądałam się ich  zbyt dużo bo książka w dziwny sposób pewnego dnia zniknęła by już nigdy nie powrócić na półkę regału w pokoju moich rodziców. Pamiętam iż okrutnie się wtedy zdenerwowałam gdyż musiałam pożegnać się z atrakcją a było ich wtedy w moim życiu i tak niewiele. Została mi jeszcze kradzież ciastek jaką prowadziliśmy wówczas z moim bratem Piotrkiem. Proceder na szeroką skalę, szeroką dlatego, ponieważ gdy już znaleźliśmy ciastka kradliśmy wszystkie aby wmówić potem babci, że żadnych ciastek nigdy nie było. Czasem była to nawet dwukilogramowa torba. Nasze zacięcie nie znało granic. Zjadaliśmy wszystko od razu aby zatrzeć ślady, no i z łakomstwa. Najbardziej utkwiły mi w pamięci lukrowane gwiazdeczki.

No więc gdy potem już jako dorosła kobieta czytałam „Sztukę kochania” Wisłockiej nie wiedziałam, że kobieta, która zrobiła tyle dla rozwoju polskiej seksuologii, która stała się jej prekursorką, która zapoczątkowała zmianę seksualnej mentalności w niejednym domu.  Kobieta , która wyprzedzała swoje czasy była tak naprawdę nieszczęśliwa i głodna miłości. Największe wynalazki są zwieńczeniem potrzeb ludzkości lub jak kto woli potrzeba jest matką wynalazku…bo głodny miłości jest każdy. I w dzisiejszym zwariowanym świecie i w szarej rzeczywistości PRL-u. Każdy chce się w niej zatracić by zerwać łączność z rzeczywistością…choć na chwilę.