Miłość Oraz Inne Nieszczęścia Które Dodają Nam Skrzydeł

Jak żyć…oto jest pytanie…?? kiedy w dobie XXI wieku pełno szczęśliwych samorealizujących się singli, mężów i mężatek solo na dicho, rozanielonych par jedynie na fejsowych fociach i innych dziwnych układów 🙂 Jak żyć kiedy wiemy już tak dużo i tak mało potrafimy z tej wiedzy korzystać ?…

Ja im więcej wiem, tym jakby mniej chcę…racjonalizm bierze górę i dupa z przedstawienia, jak mawiała moja ciocia. Kocham jednak swoją pracę za możliwość kontaktu z cudownymi istotami jakimi są kobiety, za możliwość rozmowy oraz za zaufanie jakim mnie darzą i dziś chciałabym właśnie przytoczyć opowieść jednej z nich.

Mała Mi, bo tak będę określała tę małą, skrzętną dzierlatkę, którą jest moja zaprzyjaźniona klientka…rozstała się ze swoim facetem jakiś czas temu. Ixodes ricinus (łac. nazwa kleszcza) był niewysokim brunetem, nie tyle energicznym co elektrycznym, pałaszującym strawę mniej więcej na zasadzie maszynki do mielenia mięsa. Uroczy w swej naturze, nie rokował jednak na ojca i męża. Mała Mi musiała zrobić tzw. „ciach bajerę” 🙂 Jak pomyślała tak i zrobiła i z ulgą odetchnęła. Nie na długo jednak pocieszyła się biedna Mi spokojem…gdyż za rogiem przyczajony jak lis w kurniku czekał już Rudy Janusz. Zwarty i gotowy by zrobić spory rumor w główce Małej Mi. Janusz, rosły egocentryk wpatrzony w czubek własnego penisa…ze sporym zamiłowaniem do procentów był bystry, inteligentny i dawał nadzieję, że może jeszcze są na świecie fajni faceci z zapałem do tworzenia głębszych relacji. Rudy Janusz zaangażowany był w istocie lecz w związek z butelką oraz jednak miłością do żony, która zostawiła go wieki temu. Do końca nie wiadomo jednak było czy w tym związku przyczynowo skutkowym pierwsza była żona czy butelka. Skopana wiara Małej Mi pochlipywała w kącie już całkiem donośnie kiedy na horyzoncie pojawił się Adonis imieniem Pablito. Przystojny oraz apetyczny, jak sam się o sobie wyrażał. Słodki i uroczy Pablito jednak z temperamentem nieboszczyka  i umysłem dziecka. Czy w pełni rozwiniętego?…do tej pory nie wiadomo. Ustanowił swą osobowością trzynasty znak zodiaku…muł. W kombinacji na swoją modłę był jednak niezły czyli coś tam jednak kminił . Pomimo młodej krwi krążył jednak jak elektron po orbicie zagubiony w czasoprzestrzeni.  Dawał jednak namiastkę bezpieczeństwa i rozbudził potrzebę domu w sercu Małej Mi. Tak, był uroczy na swój styl. Jednak ich drogi i tak szybko się rozeszły i Mała Mi została znów sama na placu boju. Sama i spokojna jak się okazuje. Schowała się miedzy bajki i dołączyła do muminkowego świata fantazji o relacjach opartych na szczerości i przyjaźni. O zaufaniu i bliskości. O tym, że najwyższą walutą jest poświęcony sobie wzajemnie czas. I chociaż sama mówi, że nie jest idealna to wierzy, że gdzieś na świecie jest ten puzzel, który będzie wreszcie pasował choć wszystkie teorie psychologiczne o których czytała zaprzeczają istnieniu miłości romantycznej.

„Miłość prawdziwa zaczyna się wówczas, gdy niczego w zamian nie oczekujesz.”
Antoine de Saint-Exupéry

Dla Arlety…