Idzie jesień i nie ma na to rady

Za oknem jesienna aura spod znaku przysychającego liścia i walczące jeszcze od czasu do czasu letnie słońce. Niby nie jest źle ale wiadomo, że teraz to już tylko gorzej będzie. Coraz chłodniejszy wiatr, coraz dłuższe wieczory, coraz szarzej gdzie okiem nie chlapnąc. Szaro w szafie, szaro na duszy i na twarzy także szaro…no właśnie!…Letni sezon i ostre słońce nadwerężyły naszą skórę. Na początku byłyśmy nawet zachwycone gdy pierwsze słońce ładnie smagnęło nasze lica…ale teraz cera stała się ziemista i zmęczona. Wyczuwamy zaskórniki pod opuszkami paluszków nie mówiąc już o nierównym kolorycie a w skrajnych przypadkach o brązowych plamach pigmentacyjnych. Nie napawa nas to wszechogarniającą szczęśliwością…ale jest na to rada!

Tak jak robimy w naszych domostwach wiosenne czy jesienne porządki, które są podyktowane zmianami w klimacie, tak na naszej buzi takie porządki także są niezbędne. Porządkowana i przygotowywana cera do kolejnego sezonu dłużej zachowuje swą młodośc i siły witalne.

Po lecie kiedy promienie słoneczne powodują, ze na naszej skórze zostaje pogrubiony naskórek, który chroni skórę właściwą, gruczoły wydzielnicze zostają zablokowane i mają utrudnione ujście. Kiedy naskórek wraca do swojego pierwotnego stanu wszystko się „odsłania” i widzimy krostki, wypryski i wągry, które się pod tym pogrubionym naskórkiem piętrzyły.

Dlatego ważne jest abyśmy oczyszczali skórę po lecie i przygotowywali ją do sezonu zimowego świadomie. Po oczyszczeniu skóra lepiej wchłania aktywne substancje zawarte w kremach i lepiej oddycha. Lekkie złuszczenie powoduje wyrównanie kolorytu i wygładzenie powierzchni naskórka. Cera  jest odświeżona i przyjemniejsza w dotyku. Wydaje się „lżejsza” i nie mamy uczucia, że coś na niej zalega .