Całkiem Skowyrny Karczek

I znów okolicznościowy najazd mojej mięsożernej rodzinki zmusił mnie do wyprawy na mięsne delikatesy…

Nie powiem żebym czuła się tam jak ryba w wodzie gdyż o ile potrafię przyrządzać mięso to nie lubię go jeść. W mięsnym zawsze czekają na mnie niespodzianki  więc łypię tam niepewnym wzrokiem. Tym razem też nastąpiła lekka kompromitacja nie wiedzieć czemu…Pani ze stoiska na moje pytanie czy zechciała by mi ukroić dwanaście plastrów karkówki popatrzyła na mnie tak jakbym co najmniej kazała jej zatańczyć nago za tym jej kontuarem.  Powtórzyła trzy razy czy aby na pewno się nie przesłyszała, czy na pewno chcę, żeby Ona na tym mięsnym stoisku ukroiła mi tych dwanaście plasterków? Już lekko skonsternowana ale jednak jeszcze jakoś dałam radę przytaknąć…Pani znów popatrzyła na mnie jakbym jej wielką krzywdę wyrządziła…i oznajmiła, że Ona ukroi ale jak z tego połcia mięsa wyjdzie więcej plastrów to Ona mi je zapakuje!…Chwyciłam więc dwukilogramową karkówę  w całości i przestraszeni razem z moim konkubentem oddaliliśmy się na warzywniak…hmm, co za ulga:-)

Karkówa wyszła przednio a to z racji tego, że nie smakowała jak karkówa. Przytłoczona maceratą zatraciła swój pierwotny smak. Pokroiłam ją na plastry półtora centymetrowe lekko obiłam pięścią i natarłam solą. Tak pozostała na pół dnia. Następnie przyrządziłam maceratę.   Zmiażdżyłam dwa ząbki czosnku, dodałam pięć łyżek sosu sojowego ciemnego i kieliszek calvadosa, natarłam tym mięso, obsypałam tymiankiem, majerankiem,  pieprzem, papryką słodką i ostrą i zalałam piwem. Tak moje mięso stało dobę. Następnie do nagrzanego piekarnika na blachę z kratką grillową wyłożyłam kawałki mięsa i opiekałam przewracając raz na jedną raz na drugą stronę aż się pięknie podpiekły. Tuż przed zdjęciem smarowałam po jednej stronie miodem, nabrały lekkiej słodyczy i pięknego koloru. Kawałki mięsa włożyłam do naczynia żaroodpornego i piekłam razem z zapiekanką warzywną w drugim naczyniu. Zapiekankę stanowiła papryka, cebula, pieczarki, brokuły, marchew, ziemniaki, cukinia, groszek i kukurydza obsypane solą, tymiankiem i polane masłem. Do mięsa przyrządziłam sos na bazie śmietany, kopru, czosnku, startego ogórka, soli, cukru i pieprzu z kroplą octu winnego. Warzywa po wyjęciu z piekarnika posypałam parmezanem podałam sztukę mięsa a obok…sos.

Danie wymagające czasu…ale dla rodziny warto:-)

Polecam serdecznie!