C.D. Przygód Małej Mi

W związku z panującą jesienią, idealną porą na wszelkie zabiegi upiększające buźki…było mi niezwykle miło gościć Małą Mi nieco częściej. Słuchając jej wywodów z pola matrymonialnego przemknęło mi przez myśl iż mogłaby napisać swój cover „Baśki” Roberta Gawlińskiego zatytułowany „Romek”…Romek miał to a Franek miał tamto 🙂

Biedactwo siedziało i obserwowało. Zmieniło taktykę z rzucającej się jak szczerbaty na sucharki wiecznie w gotowości na opanowaną i zdystansowaną królową lodu. Sprowadzona na ziemię minionymi wydarzeniami spoczęła wygodnie na dupce swej i ze spokojem leniwca uważnie lustrowała rzeczywistość.

Pierwszy na horyzoncie pojawił się Zibi. Stary lecz jary przedsiębiorca z Łodzi. „Letko” odszykowany na nastolatka Zibi już przy pierwszym kontakcie przewiercał wzrokiem Małą Mi. Wiercił bezustannie aż mu gałki oczne do wierzchu wychodziły i generalnie nie tylko tą gałą chciał czynić odwierty 🙂 Kilka prostackich tekstów zbyt napalonego Zibiego i Mała Mi wiedziała, że nigdy nie rozgrzeje on jej serca.

Następny w przedbiegach stał już Aro…biznesman z Warszawy. Zabawny, otwarty oraz komunikatywny Aro dobrze zapowiadał się jedynie na kumpla. Studiujący buddyzm z aurą nieznośnej lekkości bytu od początku wydawał się aseksualny. Czar jednak prysł jak bańka mydlana. Wyrzucający z siebie słowa niczym pociski artyleryjne zgwałcił werbalnie Małą Mi 🙂 Oto stanęła ona oko w oko ze swym męskim leksykalnym sobowtórem i…nie spodobało jej się to zanadto 🙂 Zmęczona napieprzaniem klekota zerwała nitki.

Jak spod ziemi wyrósł na zwolnione miejsce Tomasz, psychiatra z Wrocławia. Zapowiadający się na dojrzałego,  ciepłego faceta z charakterem, lubującego się w poezji …psychiatra Tomek przydarł swoim super wozem na spotkanie z Małą Mi. Cóż można napisać w sprawie tego absztyfikanta?…poza super autem nic nie było w nim samym już super 🙂 Lekko przygarbiony, zasuszony plemniczek siorbiący co chwila coca colę nie wydał się Małej Mi pociągający. Lecz to było zaledwie niewinne preludium do dużo gorszych wrażeń :-). Nadmiernie odchudzony w swym andropauzalnym kryzysie co chwila komentował brzydotę płocczan a także uciszał i napominał Mi aby mówiła szeptem i szanowała prywatność spacerujących wokół ludzi. Mała poczuła się jak na sesji w psychiatryku. Asertywność doszła do głosu. Psychiatra został odstrzelony zanim zdążył zamknąć drzwi swojego super wozu.

A Bartek?…Bartek był ok 🙂

Przychodzicie do mnie takie uśmiechnięte, kobiece, rozumiejące i dobre. Z całych sił staracie się być dobrymi matkami, żonami, partnerkami. Choć dla mnie jesteście już kompletne. Kobiety szanujmy swój czas, swoją energię i własne ciało. Szczęścia musimy szukać same w sobie aby to szczęście móc potem dzielić z kimś innym. Po prostu bądźmy dla siebie dobre 🙂

„Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie”

Erich Fromm